Trudny sezon 2010
Trudny sezon 2010
Nadszedł czas na podsumowanie minionego sezonu pszczelarskiego. Śmiało można by powiedzieć, że tyle opinii ilu pszczelarzy. Z naszych informacji wynika, że wiele pasiek zanotowało niezłe zbiory, inne zaś mówią o klęsce.
W naszej pasiece na progu sezonu ocenialiśmy sytuacje jako dobrą: po długiej zimowli nie zanotowaliśmy znaczących spadków rodzin, dobrze zakarmione rodziny z wystarczającymi zapasami pokarmu na wiosnę to dobry prognostyk. Pierwszy towarowy pożytek w naszym rejonie to mniszek i rzepak. Problemem w tym czasie bywa najczęściej pogoda, rzepaku „starcza” dla wszystkich okolicznych pszczelarzy, mniszka jest znacznie mniej, ale mamy swoje sprawdzone miejsca , gdzie co roku stawiamy łącznie ponad 400 rodzin. W tym roku deszcz i zimno w okresie kwitnienia rzepaku i mniszka nie dały ani nam , ani pszczołom szans na dobry zbiór miodów wiosennych. Nadzieja była w akacji , która stanowi poważny pożytek w naszym rejonie. Kwitnienie akacji często się zbiega z końcem nektarowania rzepaku lub następuje tuz po nim, w tym roku deszcz i zimno przez blisko dwa tygodnie hamowały kwitnienie akacji. Gdy wreszcie doczekaliśmy się słonca , po trzech dniach słabego kwitnienia akacja, która miała nam zrekompensować niskie zbioru rzepaku, opadła. Po podsumowaniu-zbiory ciągle poniżej oczekiwań, w zasadzie graniczące z klęską.
Zła passa nie kończyła się na pozyskanym miodzie, czy raczej na jego braku, ale dotykała także same pszczoły. Niskie temperatury i deszcze uniemożliwiały wyloty pszczół po nektar i pyłek , nie powodowały jednak wyraźnego osłabienia rozwoju rodzin, ci pszczelarze, którzy nie mają w zwyczaju przeglądania rodzin w czasie deszczowych dni, spotkali się z dużym problemem rojenia, w konsekwencji ze znacznym osłabieniem siły pszczół. W naszej dużej pasiece przyzwyczajeni jesteśmy, do przeglądów rodzin bez względu na pogodę, problem ten nie miał więc większego znaczenia, chociaż z rojeniem oczywiście mieliśmy do czynienia jak co roku .
Z trudnościami spotkaliśmy się także podczas hodowli matek. Najpierw słabe przyjęcia larw , później niższy niż przeciętnie w naszej pasiece stopień zapłodnień matek pszczelich, w konsekwencji opóźnienia w produkcji nowych rodzin. Przyczyn upatrujemy w niskich temperaturach i deszczowej aurze.
Nie ominęło nas zagrożenie powodziowe, na szczęście było to tylko zagrożenie, niemniej jednak zmuszeni byliśmy w trakcie sezonu, kiedy walczy się o miód, o utrzymanie nastroju roboczego, przewozi się pasieki na kolejne pożytki, ewakuować 300 rodzin z terenów zagrożonych w bezpieczne. Pszczoły z pozoru nie ucierpiały, ale wysoka woda dała się we znaki łąkom z nad Warty, skąd pozyskujemy doskonały miód łąkowy, a i nas zmusiła do niezaplanowanego wysiłku .
Wszystko wskazywało na klęskę, bo byliśmy już po podstawowych pożytkach z miodem jak na lekarstwo , do tego zmęczeni hodowlą. Uśmiechnęło się jednak i do nas szczęście, po deszczowym i zimnym maju i początku czerwca nastąpił okres wysokich temperatur i bardzo dobrych warunków nektarowania chabra bławatka, roślinności łąkowej , pojawiła się także spadź liściasta. Odnotowaliśmy całkiem zadawalające zbiory miodu wielokwiatowego, łąkowego , nektarowo-spadziowego. Nie narzekaliśmy też na zbiory gryki, którą w tym roku obsiano całkiem spory areał . W Lubuskiem w ostatnich latach obserwujemy dość dużo gryki, nie zawsze jednak ma tu dobre warunki wegetacji. Jesteśmy jednak zawiedzeni wrzosem. Zwykle obawialiśmy się suszy, w tym roku długie zimno i deszcze wiosną, później miesiąc upałów i ponowne deszcze z niskimi temperaturami w końcu lipca i w sierpniu nie sprzyjały kwitnieniu i nektarowaniu wrzosu. W tym roku zaobserwowaliśmy tylko kilka dni lotnych na wrzosie.
Czy określenie trudny sezon w naszej pasiece jest adekwatne do stanu faktycznego. Z pewnością tak, bo poraz kolejny uświadomił nam , że w pszczelarstwie jak i w całym rolnictwie nie wszystko zależy od nas i włożonej pracy , to w jakimś sensie walka z przyrodą i żywiołem. W tym roku wielu pszczelarzy na południu Polski straciło pszczoły w wyniku powodzi, inni ponieśli straty z powodu zalanych pól i długotrwałych deszczy. My zebraliśmy wyraźnie mniej miodów wiosennych: rzepakowego, mniszkowego i akacjowego ,nie dopisał wrzos, ale cieszyliśmy się z miodów lipcowych , które w tym roku maja wyjątkowe walory smakowe, a wspomniany wcześniej chaber bławatek od dawna nie zaznaczył się tak mocno. Może powinniśmy więc sezon 2010 w naszej pasiece zatytułować jako rok bławatka…
|
Newsletter
|


